Rina.
Każda mała dziewczyna powinna mieć imię, to nadaje jej charakteru i rzeczywistości, a również daje przyzwolenie do bycia kochaną.
Rina mieszka we mnie od zawsze. Skacze na skakance. Huśta na huśtawce. Ma swoje określone miejsce i nie wychodzi poza obszar króry jest przeznaczony dla niej.(serce) W obszarze jest drzewo, hmm to chyba orzech taki stary, bo konary drzewa są grube i masywne. To na orzechu jest zawieszona huśtawka. Obok leży skakanka. Był kiedyś rower, ale obszar jest za mały, więc Rina oddała rower za farby. Kręcenie kółek to nie dla niej, przecież w końcu zakręci się w głowie.
Ale tak... Jak wygląda ta mała dziewczyna. Chcę byście poznali Rinę, bliżej. Wygląda jak typowa dziewczyna w jej wieku ( ile lat ma, nie wiem ). Brązowe włosy, niechlujnie związane w kucyk z kosmykami wypadającymi przez ciągłe bycie w ruchu. Jedno oko koloru zielonego a drugie czarnego. Nos jak nos, bo to nos. Sama w sobie jest zwyczajna, taka nie za ładna nie za brzydka. Ubrana jest zawsze w ogrodniczki w kolorze niebieskim, czarną koszulkę, butów nie posiada, bo i po co ? Rina, która jest nieodłączną częścią mnie. Gdy jestem szczęśliwa, huśta się na huśtawce albo skacze na skakance. Gdy wpadam w melancholię, maluje obrazy. Gdy jestem zła, niszczy obrazy i kopie w drzewo. Takie jej życie, zna swoją rolę i zgadza się z nią.
Rina, czyli wesołość, bywa irytująca... 24 godziny widzi tylko dobro i tylko dobro chce dawać.
No tak opisałam melancholię, szczęście i złość. A co ze smutkiem ?
Smutek... Wyobrażacie sobie wesołość odczuwającą smutek. Nierealne prawda? A jednak Rina odczuwa smutek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz